BUNT TRZYLATKA – SKĄD SIĘ BIERZE I JAK SOBIE Z NIM RADZIĆ

Dziecięce bunty to początek góry lodowej i choć przeplatają je okresy spokoju i współpracy, potrafią nieźle dać w kość. Dla rodziców, którzy dopiero rozpoczęli swoją przygodę wychowawczą często jest to zaskoczenie. Do tej pory spokojny i zrównoważony maluch zaczyna na każdą propozycję krzyczeć „nie!”, a histeria i jawne manifestowanie złości wkraczają w naszą codzienność.

 

Z czego wynika postawa małego buntownika?

To naturalny etap rozwoju naszego szkraba. U niektórych dzieci bunt pojawia się w wieku 2 lat, u innych rok później. Nie ma sztywnej granicy, bo każde dziecko rozwija się indywidualnie. Trzylatek komunikuje się lepiej z otoczeniem, wzrasta poziom jego samoświadomości. Cały czas trwa proces kształtowania się charakteru dziecka. Poprzez bunt maluch manifestuje swoje potrzeby. To jego sposób komunikowania się ze światem. Jest on bardziej pewny siebie i poprzez taką postawę rozwija swoją samodzielność i niezależność.

Dziecko w tym wieku nie rozumie swoich emocji, czasem reaguje nieadekwatnie. Silne emocje przeżywa ze zdwojoną siłą. On je czuje, ale nie potrafi ich nazwać, a tym bardziej poradzić sobie z nimi w konstruktywny sposób. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest niedojrzałość układu nerwowego. Naszą rolą jest pomoc w nazwaniu tego, co czuje i pokazanie sposobu, w jaki może sobie poradzić np. ze złością.

U trzylatka celowość działania nabiera mocy. Jest on bardziej świadomy co robi, czego chce i często stosując bunt testuje granice.

 

Co robić, gdy mały buntownik się uaktywnia?

Poniżej przedstawię kilka sposobów, które mogą stać się przydatne w sytuacji buntu naszego dziecka. Pamiętajmy, że każdy maluch to indywidualna jednostka, do której takie właśnie podejście trzeba mieć. Jeśli na dziecko mojej koleżanki  działa ignorowanie i przeczekanie, to wcale nie znaczy, że na mojego szkraba ta metoda podziała. Znając najlepiej swoje dziecko zastanów się, który z podanych sposobów może poskutkować.

  • Krótko i na temat

Część rodziców popełnia ten błąd i w sytuacji wymagającej interwencji, zaczyna długi monolog na temat zachowania swojej pociechy. Nie tędy droga. Trzylatek nie skupi się na długo (czytaj – przestanie Cię słuchać). Cała otoczka wypowiedzi, którą stworzysz nie będzie przez dziecko zrozumiana. Wypowiadaj się zwięźle i na temat. To wystarczy, by maluch pojął sens komunikatu.

  • Wzmacniaj pozytywnie

Stosowanie kar i nagród to jedna z podstawowych metod wychowawczych. Jednak radziłabym skupić się na nagradzaniu zachowania, które akceptujemy. To działa podwójnie skutecznie, ponieważ naszym dzieciom zależy na aprobacie rodziców.

  • Alternatywne działania

Dziecko zaczyna reagować np. złością, której nie potrafi wyładować w odpowiedni sposób i może niszczy przedmioty, bądź reaguje agresją fizyczną. Naszą rolą jest pokazanie dziecku w jaki sposób może sobie poradzić z takimi, bądź innymi emocjami np. tupanie nogami, skakanie, ekspresyjne zgniatanie gazety itd.

  • Zasady, granice, konsekwencja

To niezmienna metoda wychowawcza, która zawsze przynosi zamierzone efekty, gdy jest stosowana regularnie. Dziecko uczy się, że pewne zachowania są akceptowane społecznie, inne nie są postrzegane pozytywnie. To rodzic jest przykładem i wzorem, jak funkcjonować w różnych sytuacjach. Przestrzeganie zasad jest bardzo istotne, by nasza pociecha czuła się bezpiecznie i komfortowo.

 

Pomimo tego, że bunt trzylatka dawno za nami teraz witamy się (od jakiegoś miesiąca) z buntem pięciolatka, który jest już bardziej złożony w swych przejawach. I chyba Was nie pocieszę, bo kiedyś ktoś mi powiedział, że będzie trwał do trzydziestki (hehe).

Myślę, że każda matka (włącznie ze mną) doświadczyła w swym życiu sytuacji, gdy bunt malucha osiągnął apogeum, a my nie miałyśmy pojęcia co w takiej sytuacji zrobić. To naturalne i nie ma co dorabiać do tego teorii. Nie jesteśmy idealnymi rodzicami i popełniamy błędy. Nasze dzieci też nie są aniołkami. Sytuacje wyjątkowe były, są i będą. I żadna wiedza tego nie zmieni. Powyższe metody mogą być pomocne i trochę ułatwić zadanie mierzenia się z dziecięcą walką o autonomię.

 

Jestem ciekawa Waszych doświadczeń, a w szczególności sposobów na małych buntowników. Czekam na Wasze wypowiedzi.

 

Pozdrawiam, Ewa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *